O słodyczach z przymrużeniem oka ;)

W ciągu kilku ostatnich dni byłam świadkiem lub uczestnikiem kilku rozmów z moim dzieckiem na temat żywienia. Złapały mnie za serce i połechtały rodzicielską dumę, więc chętnie się podzielę.

Sytuacja nr 1:
Przyjeżdża prababcia i rozpakowuje torbę pełnę niespodzianek – a jakże by inaczej? 😉 Oczywiście wyjmuje z niej… czekoladki. Trzy, bo rodzina duża, żeby starczyło dla każdego. Pierwsza w fioletowym opakowaniu znanej marki z krową w reklamie, o smaku truskawkowo-jogurtowym… Druga w opakowaniu biało brązowym z galaretkami… Trzecia na szczęście gorzka. Myślę sobie: „Uff… Tylko jak to zrobić, żeby S. nie jadł pozostałych o kiepskim składzie i nie było mu przykro?”.
Oczywiście przybiega moje dziecko i pyta:
– Mamusiu, czy możemy czekoladkę?
– Będziesz mógł po obiedzie.
– Czy można już jeść obiad? 😉


Jakiś czas po obiedzie przypomina sobie o czekoladach i znów pyta:
– Czy można już jeść czekoladkę?
– Tak, proszę.
Sięga na stół i przegląda stosik:
– Ta nie… – odłożył pierwszą fioletową. – Ta też nie…. – co za ulga! – Ta będzie smaczna! – Na mojej twarzy pojawiła się szeroka łyżwa. Wybrał tę gorzką. Nadmienię tylko, że w życiu nie jadł tych dwóch pierwszych, choć mu nie zabraniałam. Nie musiałam. 🙂

Sytuacja nr 2:
Dzwoni moja mama i prosi, bym wracając do domu kupiła jej batonik. Pytam więc S.:
– Synku, pojedziemy babci kupić batonik?
– E… nie. Wiem, kupmy jej lepiej jabłko. 😀

Sytuacja nr 3:
Rozmawia mój syn ze swoją koleżanką (oboje 31 miesięcy) podczas zabawy w „Psi Patrol”. Właśnie ukończyli akcję ratunkową, więc według scenariusza z bajki, pieski powinny dostać po psim ciasteczku. Koleżanka pyta:
– Gdzie są ciasteczka?
– P., czy Ty lubisz te psie ciasteczka?
– Tak.
– Eee…. nie, one są takie niezdrowe. Nie lubisz. 😉
Dodam tylko, że ciasteczka były wyimaginowane, nikt nigdy ich nie widział, a każde z dzieci nie je słodyczy w tradycyjnym rozumieniu z białym cukrem, tylko raczej takie, które nazywamy „zdrowymi”.

Ciekawe, ilu z moich czytelników pochłoniętych jest EURO 2016, a ilu jednak dziś tu zajrzy. 😉
Pozdrawiam piątkowo – piłkarsko – weekendowo.