„Ale dziecko! Ale mama!” – trzecia relacja

Warsztaty „Ale dziecko! Ale mama!” na stałe wpisały się w tygodniowy plan zajęć wielu mam i dzieci. Co prawda tym razem grono było bardziej kameralne, podobno ze względu na sezon urlopowy, drzemki dzieci i serwis samochodowy, ale i tak wzięło w nich udział 10 sympatycznych par. 🙂

Na początek tradycyjnie przedstawiliśmy się siedząc w kręgu. To moment, kiedy wszystkie maluchy zazwyczaj udaje się zgromadzić w ciszy w jednym miejscu, a mamy w imieniu swoim i dzieci witają się i mówią kilka słów o sobie. To pozwala na łatwiejszą komunikację w grupie, otwiera na wzajemną wymianę wiedzy i doświadczenia i zbliża nas do siebie. We wtorek rozmawiałyśmy o ulubionych zabawach. Okazało się, że mali uczestnicy zajęć lubią m. in. ciastolinę, ciężarówki i taniec. Mam to na uwadze przygotowując kolejne zajęcia. 😉

 

Na początek: atrament sympatyczny

Znacie? Pewno każdy słyszał o znikającym atramencie i ukrytych na kartkach w tajemniczy sposób napisach czy obrazkach, które są przeznaczone tylko dla  wskazanych osób. Podczas ostatnich warszattów nasze zabawy rozpoczęliśmy od malowania przezroczystym płynem, którego… można szukać do utraty tchu po wyschnięciu, a i tak można zobaczyć jedynie pomarszczoną od wilogci kartkę. Jesteście ciekawi jak ujawniliśmy, co malowały nasze tandemy mam i dzieci? Użyliśmy gorącego żelazka!
I tak powstały laurki dla tatusiów, ciężarówka, kosiarka, serca, odbite dłonie, słońca…

Zdjęcie6633 Zdjęcie6628

Zdjęcie6629

Zdjęcie6634Zdjęcie6630

 

Pozostała jeszcze jedna tajemnica: co to za substancja? Otóż, jest to sok wyciśnięty z cytryny. Po wyschnięciu przy podgrzewaniu gorącym żelazkiem lub nad zapaloną świeczką brązowieje. Ważne, by nanieść pędzlem dość dużą jego, ilość, wtedy obrazek będzie wyraźniejszy. 🙂

Lekkie i delikatne

Nadszedł czas na zabawy ruchowe. Wszyscy otrzymali kolorowe piórka. Zadaniem mam i dzieci było jak najdłuższe ich utrzymanie w powietrzu, przedmuchiwanie od jednej do drugiej osoby oraz wzajemne łaskotki. 🙂 Tak przygotowawszy płuca, mogliśmy przystąpić do lekcji puszczania… baniek! 😀

 

Bańki, banie, banieczki!

Jak tylko wzięłam do ręki tacę, na której czekały na dzieci pojemniczki z płynem do puszczania baniek, od razu pojawił się wokół mnie wianuszek maluszków. Oj widać, jak bardzo je lubią! Pokazałam różne rodzaje końcówek służących do puszczania baniek, a następnie wszyscy dostali je do zabawy. Było łapanie i nauka ich puszczania, a przy tym dużo śmiechu! Zabawie towarzyszyła muzyka. 🙂

 

Tańce i muzykowanie!

Oprócz zwyczajowych tanecznych harców, we wtorek nauczyliśmy się prostego tańca w kole! Śmiechu było, co nie miara, zwłaszcza kiedy nasze koło się kręciło, a potem zamieniało w balon, który… pękał, a dzieci
i mamy robiły „bęc” na podłogę. 🙂 Był także czas na relaks – opalaliśmy brzuszki i plecy zmieniając strony na odpowiedni muzyczny akcent. No i oczywiście nie mogło zabraknąć maszerowania z liczeniem, o które od samego wejścia na zajęcia upominała się stała bywalczyni zajęć, mała Natalka. 🙂

Skoro bZdjęcie6635yły tańce i muzyka, to w małych artystach obudziła się potrzeba jej współtworzenia. Na salę wjechały dziwne pomoce: miski z kaszą, grochem, makiem i fasolą. Do tego łyżki i małe, otwierane plastikowe jajeczka. Tak zaczęły powstawać marakasy. Dzieci testowały różne materiały i oceniały powstające w ten sposób dźwięki – ciche i głośne, delikatniejsze lub mocniejsze. Robiły też mieszanki sypkich materiałów. Kiedy wszystkie marakasy były gotowe, maluchy miały okazję, by akompaniować piosence z odtwarzacza na swoich własnoręcznie wykonanych. Każdy mógł zabrać swoją grzechotkę na pamiątkę do domu.
Zdjęcie6627

To jeszcze nie koniec atrakcji 🙂

Tak, tak. Jeszcze trzeba wisienki na ten przysłowiowy „tort”. 🙂
Obiecałam białe szaleństwo i było! Podobno najważniejszy papier świata jest w rolkach. Okazuje się, że daje również mnóstwo frajdy dużym i małym. Było rozwijanie, zwijanie, rzucanie girland, szarfy miss, opaski na włosy, sukienki, spodnie, „ubrania” dla mumii, targanie, gniecenie, rzucanie do celu i bitwa na papierowe „śnieżki”. Dziki szał 😀 😀 😀
Zdjęcie6644 Zdjęcie6641 Zdjęcie6639

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcie6640

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I tak półtoragodzinna zabawa dobiegła końca. Wszystkie mamy i dzieci jeszcze wygodnie usiadły lub położyły się, przytuliły swoje pociechy i szepcząc do uszek czułe słowa wyciszyły się przy dźwiękach spokojnej muzyki.

Kto ma ochotę pobawić się z nami na kolejnych warsztatach? Więcej informacji tutaj <klik>.

Pozdrawiam 🙂

Może polubisz także...