O lewotyroksynie i energii do życia

UWAGA! ŻARCIK!

Rozmawiają dwie Hashimotki:
– Znasz ten stan, kiedy wstajesz o poranku rześka i pełna energii?
– Ja też nie. 😀 😀 😀

Która z osób chorujących na Hashi zna ten stan? Większość pewno nie. Ja też nie znałam, ale… jest na to sposób. Prosty, tani, skuteczny. Lewotyroksyna musi się odpowiednio wchłonąć, a w tym celu musi być odpowiednio przyjęta. Żeby jednak zrozumieć ten mechanizm, musimy wrócić do źródła, czyli do naszej tarczycy i wydzielanych przez nią hormonów.

Jak już wiemy i pamiętamy z poprzednich wpisów <klik> i <klik>, tarczyca jest odpowiedzialna za wydzielanie hormonów, które mają wpływ praktycznie na wszystkie sfery funkcjonowania organizmu. Najważniejszym z nich jest właśnie wspomniana lewotyroksyna (T4), na której niedobór cierpią osoby z niedoczynnością tarczycy. Dlatego też otrzymują od lekarza receptę na syntetyczne T4 razem z radą, by zażywać ją tuż po brzebudzeniu, minimum pół godz. przed posiłkiem. Kto nie zna tej rady? Ja nie znam osoby, która usłyszałaby inne zalecenia.

Tymczasem…

Prawie 10 lat temu, opublikowano wyniki pierwszego badania, w którym pacjentom podano syntetyczny hormon tarczycy wieczorem, zamiast rano. Okazało się, że poziom fT4 wzrastał, a TSH spadało. Zaskakujące, prawda? Badanie było jednak przeprowadzone na tak małej grupie osób (12), że jego wyniki nie mogły zostać uogólnione. Badania postanowiono powtórzyć i rozszerzyć. Kolejne trwały pomiędzy kwietniem a listopadem 2007 roku, a ich wyniki opublikowano w 2010 roku. Okazało się, że pacjentom spadał poziom TSH, a rósł poziom wolnych hormonów, czyli fT3 i fT4, a przecież o to chodzi w leczeniu niedoczynności tarczycy!

Czary – mary?

Badacze stwierdzili, że poprawa wyników u pacjentów zażywających T4 wieczorem może mieć miejsce z kilku przyczyn. Po pierwsze dlatego, że nawet, jeśli odczekamy pół godziny z jedzeniem, to śniadanie może mieć wpływ na obniżenie przyswajania hormonu. Ponadto, w nocy jelita pracują wolniej, a więc tabletka przebywa w niej dłużej, czyli jest szansa na lepsze jej przyswojenie przez organizm, a proces przetwarzania T4 na T3 lepiej zachodzi wieczorem.

Co daje wieczorne/nocne zażywanie lewotyroksyny?

  1. Rano nie musisz pamiętać o tabletce, ponieważ została przyjęta wieczorem lub w nocy.
  2. Nie martwisz się, o której zjesz śniadanie ani co na nie zjesz – posiłki z dużą ilością żelaza,wapnia czy błonnika utrudniają wchłanianie się hormonu z jelit.
  3. Łatwiej rano wstać  z łóżka, ponieważ lewotyroksyna zdążyła się wchłonąć jeszcze podczas snu i zaczęła już działać. Jeśli zażywasz hormon rano, organizm musi zaczekać na rozpoczęcie jego działania. Kiedy przyjmowałam syntetyczną lewotyroksynę po przebudzeniu, mój poranny „rozbieg” trwał nawet do 11.00. Naprawdę trudno tak funkcjonować na dłuższą metę.

Sprawdziłam na sobie

Wszystkie wyżej wymienione plusy potwierdzam! Poza tym – rano można pospać dłużej, jeśli trzeba wyjść z domu na jakąś umówioną godzinę, a nie wstawać wcześniej z powodu konieczności zażycia leku. 😉

Jak wygląda to w praktyce?

Po czterech godzinach od ostatniego posiłku przyjmuje się, że można już zażyć lek. zatem, jeśli jesteście fanami wczesnych kolacji – jecie o 18.00, T4 o 22.00 i sprawa załatwiona. Gorzej, jeśli lubicie zjeść kolację później i odstęp pomiędzy ostatnim posiłkiem  a pójściem spać jest mniejszy, ale i na to jest sposób. Tu najlepiej mają matki karmiące piersią – pobudka gwarantowana, więc trzeba tylko pamiętać o połknięciu tabletki. 🙂 Kolejne wyjście to budzik na dowolnie wybraną godzinę – 2.00 / 3.00 / 4.00. Wybierzcie sobie. Po przetestowaniu różnych pór, dla mnie najlepsza okazały się okolice 3.00, by o 7.00 tryskać energią.

U mnie ten sposób zażywania syntetycznego hormonu tarczycy świetnie się sprawdził. Moje samopoczucie bardzo się poprawiło. Ranki są radosne. Jeśli zatem ciężko Wam podnieść się z łóżka, a powieki ważą tonę, mimo iż słońce już wysoko na niebie, a kur dawno zapiał, może warto skonsultować się z lekarzem i sprawdzić, czy wieczorne / nocne przyjmowanie lewotyroksyny nie będzie skuteczniejsze.

A kiedy Wy zażywacie leki na tarczycę? Jakie są Wasze doświadczenia?

Pozdrawiam!

 

P.S. Tutaj link do anglojęzycznego artykułu opisującego przytoczone wyniki badań wraz z bibliografią <klik>.

  • Przyznam, że żarcik dla ludzi z dystansem, ale udany 😉 Dla oosby, która już przyzwyczaiła się do tego stanu rzeczy, pewnie nawet śmieszny, ale jest też druga strona medalu – z choroby nigdy nie należy się śmiać.

    Chwilami oczywiście, ale na dłuższą metę każda choroba daje nam się na tyle we znaki, że mamy jej dość – i mówię to też z własnego doświadczenia 🙂

    • Ale Zjawa

      Dystans, dystans… dystans to podstawa, inaczej szybko przychodzi załamka.
      Są lepsze i gorsze dni, ale łatwiej przetrwać, gdy towarzyszy nam doktor poczucie humoru. Nawet, jeśli to czarny humor.