Gluciate warsztaty „AD!AM!” – relacja 1.12.2016 r.

Dzieci uwielbiają poznawać świat zmysłami. Wszystkimi. Pierwszym, który się u nich rozwija, już w łonie mamy, jest dotyk. Więcej o nim przeczytać możecie tu <klik>, a tymczasem skupmy się na tym, co dotyk stymuluje: różne ciekawe substancje i faktury. Zapraszam zatem na dotykowo – gluciate warsztaty „Ale dziecko! Ale mama!”. 🙂

Sensoryczne puzzle filcowe

Po raz drugi na warsztatach pojawiły się filcowe puzzle sensoryczne, które przedstawiałam już tu <klik>. Tym razem jednak zajęliśmy się ich barwą. Każde z dzieci otrzymało zestaw puzzli w dwóch lub trzech kolorach, a ich zadaniem było klasyfikowanie poszczególnych obrazków do odpowiednich zbiorów. Jednocześnie poszerzaliśmy słownictwo poprzez nazywanie przedmiotów przedstawionych na filcowych kartach, a małe paluszki stymulowane były poprzez dotyk krawędzi obrysów puzzli.

Gluciate zabawy

Puzzle to jednak był zaledwie przedsionek raju, który czekał na dzieci tego dnia. 😉

Grupa poranna miała okazję podotykać gluciate zawartości misek. Skąd się wzięły? Ano najpierw każde z dzieci otrzymało miednicę z ciepłą wodą, a następnie miarkę specjalnego proszku, który w ciągu kilku minut zamienił tę wodę w koloroy i pachnący żel! Dzieci były oczarowane tą zamianą. Wkładały do niej ręce, przekładały z miejsca na miejsce, rzucały, formowały kulki… Tak bardzo podobało im się taplanie w tym niespotykanym, galaretowatym, a jednak ziarnistym żelu, że niektórzy zapakowali sobie swoją porcję do domu, by tam kontynuować zabawę!

Z kolei grupa popołudniowa bawiła się w „niezatapialne skarby”, jak dzieci podczas warsztatów „Ale dzidziuś”, z których relacja tu <klik>. Była jednak pewna zasadnicza różnica: starsze dzieci same wybierały, co chcą umieścić w swoich butelkach i rzeczywiście to robiły. Do wyboru były spinacze biurowe, kolorowe piórka, plastikowe łyżeczki, kolorowa fasola, groch… Kiedy butelki były już pełne skarbów, przyszedł czas na gluciate wypełnienie. Po kolei każdą butelkę napełnialiśmy do połowy krochmalem, mieszaliśmy dokładnie z sypką zapartością i dopełnialiśmy aż po samą zakrętkę. Takie butle dzieci zabrały ze sobą do domów.

Śnieżne obrazki

Ostatnią już dotykową stymulację tego dnia zapewniła praca plastyczna z użyciem silikonowego wypłenienia pościeli, które przypomina delikatny, śnieżny puch. 🙂

Najpierw dzieci z mamami wydzierały z papieru różne kształty, a następnie przyklejały je tworząc różne scenerie, jak np. lasu czy ulicy. Na koniec wszyscy pokrywali swoje obrazki warstwą białego, śnieżnego puchu. Tak powstały kolejne dzieła do domowych galerii. 😉


Zabawy ruchowe

Dla urozmaicenia wszystkich zabaw oczywiście było mnóstwo tańca, ale o tym pisać nie trzeba, bo to przecież wiadomo. 😉 Wspomnę tylko, że znów wróciły do nas kolorowe wstążki, które cieszą się nie słabnącą popularnością do tego stopnia, że niektórym „Ale dzieciom” nie wystarcza jedna, bo fajnie, kiedy każda ręka ma swoją.

 

Grupa poranna pobawiła się także w slalom gigant pomiędzy pachołkami we fluorescencyjnych kolorach. Właśnie ze względu na te „żarówiaste” barwy wszyscy uczestnicy po kilkukrotnym pokonaniu toru przeszkód, mogli pobawić się nimi w dowolny sposób. Jedni zakładali je na głowy jak czapeczki, inni przez nie oglądali świat, a jeszcze inni mówili jak przez megafon.

W ten sposób upłynęło nam 90 min. zabawy. Jeśli macie ochotę na więcej, to zapraszam do obejrzenia zdjęć w galeriach na końcu posta. A gdyby ktoś zechciał dołączyć do porannej lub popołudniowej grupy wraz ze swoim dzieckiem, to proszę o kontakt mailowy, telefoniczny <klik> lub przez wiadomość na facebookowym profilu <klik>.

Pozdrawiam!

 

Galeria z zajęć porannych:

Galeria z zajęć popołudniowych:

Sprawnościowe warsztaty AD!AM! – relacja 17.11.2016 r.

„Ma Tygrys powody do dumy
i cenę swą dobrze zna,
bo całe ciało ma z gumy, sprężyny na nogach ma!
Skacze, bryka i wiruje, braknie mu aż tchu.
Szaleje bez końca, bo widzi i czuje,
że nie ma równych mu!
NIEEEE MA RÓWNYCH MU!” 🙂

Znacie tę piosenkę Tygryska, przyjaciela Kubusia Puchatka? Pasiasty odśpiewał ją w odcinku, w którym było o tym, jak bardzo jest rozbrykany… Jak rozbrykanie może narobić szkód, gdy się nie uważa, ale też że Tygrys który nie bryka nie jest już tym samym Tygryskiem, którego wszyscy znają i lubią.

Kiedy patrzę na dzieci uczestniczące w warsztatach, nie mam wątpliwości, że są jak ten Tygrysek. Dlaczego?
Ciało jak z gumy? Jest!
Sprężyny w nogach? Są!
Skaczą, brykają i wirują? Tak!
Potrafią szaleć bez końca? Oczywiście! 🙂

Dlatego też czwartkowe warsztaty „Ale dziecko! Ale mama!” upłynęły nam na przeróżnych zajęćiach, ale tym razem ze szczególnym akcentem położonym na tym, by dzieci zdobywały szlify sprawnościowe.

Plastycznie

Rozpoczęliśmy oczywiście tańcami, a po nich zasiedliśmy do zadań plastycznych. Jednym z nich było pokolorowanie kartki miękkim ołówkiem, a następnie za pomocą gumki jego wycierania, tak by powstał obrazek.

Drugie zadanie, jakie stanęło przed dziećmi było… mroźne i słodkie jednocześnie. Ponieważ jesień uraczyła nas już w tym roku śniegiem i temperaturą poniżej zera na termometrach za oknami, postanowiliśmy to zobrazować.

Najpierw dzieci wybierały sobie zwierzątka, następnie przyklejały je na kartkę, a potem trzeba było jeszcze przygotować pięknie skrzący się mróz. Jak go wykonaliśmy? Przy użyciu kryształków cukru. Niektórzy rozpoznali ten biały proszek i nawet sprawdzili jak smakuje. Jakież było zdziwienie, gdy okazało się, że to jest słodkie! 😛

img_20161117_102037

img_20161117_102120

img_20161117_102153

img_20161117_162003

img_20161117_162324

img_20161117_162303

Sprawnościowe zmagania

Wspomniane na początku sprawnościowe zadania były trzy. Pierwszym z nich był tor przeszkód z misek, który trzeba było pokonać wysoko podnosząc nogi do góry. Zadanie niezwykle przypadło do gustu dzieciom, zwłaszcza z grupy popołudniowej. Wydawało się, że będziemy tak chodzić do końca zajęć, bo gdy tylko któreś „Ale dziecko!” dochodziło do końca, zaraz wracało do kolejki, by przejść po torze kolejny raz i jeszcze kolejny, i jeszcze jeden… 😉 Dlatego też grupie popołuniowej brakło czasu na wykonanie drugiego i trzeciego zadania.

Jakie były kolejne zadania? Tym razem wykorzystaliśmy długą i grubą linę. Najpierw spacerowaliśmy po niej jeden za drugim, a następnie… to, co tygryski lubią najbardziej, czyli…. przeciąganie liny! Ileż było radości, gdy mamy wraz z dziećmi podzieliły się na drużyny i wszyscy zaczęli ciągnąć ją w swoją stronę. Mamy były dość subtelne i jakoś w żadna strona nie mogła zwyciężyć. Zakasałam więc rękawy i pomogłam mniej licznej drużynie. Trzeba było słyszeć tę radość! Wcale nie z wygranej, czy przegranej, ale z powodu poprzewracania się na materace. 😉

img_20161117_104409

img_20161117_164310

img_20161117_164328

img_20161117_164656

Czas relaksu

Ponieważ zadania sprawnościowe wymagały sporego nakładu energii, dla równowagi trzeba było też trochę poleniuchować i odpocząć. Co wybraliśmy w tym celu? Delikatny masaż dziecka przez mamusię z użyciem pędzelka. Więcej o korzyściach w niego płynących możecie poczytać tutaj <klik>.

img_20161117_165803

img_20161117_170143

Szaleństwo bez końca

Było dużo tańców, były śpiewy, była także gra na instrumentach. Tworzenie muzyki, wydobywanie dźwięków fascynuje dzieci niesamowicie. A kiedy do wyboru jest cała skrzynia, w której znaleźć można tamburyna, marakasy, kastaniety, klawesy, dzwonki z pałeczkami… to ma się wrażenie, że niebo stoi przed małym człowiekiem otworem. 😉
Wspólne muzykowanie to okazja do wprowadzenia dzieci w świat dźwięków i rytmów. To możliwość zapoznania małych melomanów z utworami przeznaczonymi specjalnie dla nich, ale także z klasyką, której większość dzieci nie słyszy zbyt często, a która świetnie wpływa na ich rozwój.

img_20161117_102921

img_20161117_102934

img_20161117_102944

img_20161117_171600

img_20161117_103509

Tak oto upłynęło nam 90 min. wspólnej zabawy – harców, brykania, tworzenia i odpoczynku. Jak zwykle, zapraszam do oglądania zdjęć umieszczonych w galeriach pod postem, bo jest ich tam znaczenie więcej niż w tekście.

Pozdrawiam! 🙂

GALERIA zdjęć z zajęć porannych:

GALERIA zdjęć z zajęć popołudniowych:

Kolorowe warsztaty „Ale dziecko! Ale mama!” – relacja 27.10.2016 r.

Tegoroczna jesień nas nie rozpieszcza – pięknych, słonecznych i kolorowych dni mieliśmy niewiele. Trzeba je łapać w przerwach pomiędzy deszczem i chmurami. Coraz więcej szarości szarości naokoło i łatwo poddać się jesiennej chandrze. Nic na to nie zrobi lepiej niż… bajecznie kolorowe warsztaty dla mam z maluchami! Jak co tydzień, odbyły się one w sali wystawowej Gminnego Ośrodka Kultury dla dwóch grup – porannej i popołudniowej. A co na nich robiliśmy tym razem? Oto krótka relacja. 🙂

Kolorowa chusta

Zajęcia rozpoczęliśmy od zabaw z chustą. Ponieważ „Ale dzieci!” doskonale ją już znają i mniej więcej wiedzą, co możemy z nią zrobić, to bez dyskusji musieliśmy, po prostu musieliśmy 😉 zacząć od robienia wichru lub lekkiego wietrzyku. Był także spadochron, karuzela, aż w końcu chusta mogła spokojnie spocząć na podłodze. Wtedy to zabawiliśmy się w kolorowe wycieczki, szukając wywołanych kolorów – np. takiego jak borówki, jak trawa, jak słonko, a nawet takiego jak…. herbata. 😉 W tej zabawie z jednej strony dzieci musiały ustalić, jakiej barwy jest dana rzecz i jeszcze ją odnaleźć. Co więcej, starałam się, by nie wszystkie wywoływane hasła były takie „oczywiste”, by dzieci mogły zobaczyć, że różni ludzie odmiennie mogą postrzegać świat. Stąd, wspomniana wyżej herbata dla jednych była zielona, dla innych owocowa, czyli czerwona, a dla jeszcze innych „słaba”, czyli słomkowa. 😉

img_20161027_161651

img_20161027_161704

img_20161027_160557

Kolorowe kulki i nie tylko

Uwielbiam drewniane zabawki. Mają duszę. Przeżyją więcej niż jedno pokolenie bez większego trudu. Na moich warsztatach oprócz typowych i nie zastosowań wielu różnych przedmiotów, staram się także prezentować ciekawe pomoce. Tym razem wybór padł na drewniane kulki z wywierconymi otworkami w 10 różnych kolorach oraz drewniane „wędkarzyki”. Grupa poranna nawlekała kulki o dość dużej średnicy, natomiast popołudniowa łowiła drewnianymi wędkami z magnesami pojazdy, literki oraz zwierzątka morskie. Dzięki tym zabawom dzieci ćwiczą m.in. sprawność manualną, spostrzegawczość, rozpoznawanie kolorów oraz koncentrację.

img_20161027_102054

img_20161027_102545

img_20161027_102739

img_20161027_165836

img_20161027_165653

img_20161027_165700

img_20161027_165721

img_20161027_165848

Kolorowe domki i rude wiewiórki

Zabawy plastyczne z samej swojej natury kojarzą się z wielością barw. Tym razem dzieci mogły pobawić się razem ze swoimi mamami w budowniczych z fantazją, by stworzyć kolorowe domki swoich marzeń. Stawiały papierowe ściany, kładły okrągłe dachówki, montowały piankowe okna i drzwi. 🙂

A kto w tym domku zamieszka? Może ruda wiewiórka? Problem w tym, że nasze wiewiórki nie dość, że były białe, to jeszcze nie miały ogonków! Na szczęście „Ale dzieci!” szybk otemu zaradziły – przy użyciu pomarańczowej i złotej bibuły zrobiły futerko, a jako ogonki wystąiły… liście dębu!

img_20161027_172303

img_20161027_173135

img_20161027_112945
img_20161027_104356
img_20161027_104749
img_20161027_163541
img_20161027_163556

… a to jeszcze nie wszystko!

Wszystkie zabawy przeplatały się z muzycznymi pląsami. Były te tradycyjne jak „Kółko graniaste” czy „Paluszek”, ale także zupełnie nowe układy taneczne! Sięgnęliśmy także po instrumenty muzyczne. Akompaniowaliśmy do utworu Straussa pt. „Nad pięknym modrym Dunajem”.

Wszystkie dzieci swoje kolorowe prace oczywiście zabrały do domu, by tam przypominały im o naszych warsztatach aż do kolejnego czwartku. Oprócz domków i wiewiórek, na pamiątkę są także zdjęcia, stąd zapraszam do galerii umieszczonych na końcu wpisu.

Pozdrawiam! 🙂

Galeria zdjęć z zajęć porannych:

Galeria zdjęć z zajęć popołudniowych:

 

Jesienne warsztaty „Ale dziecko! Ale mama!” 13.10.2016 r.

Jaki jest najlepszy sposób na jesienne deszczowe dni? Oczywiście zabawa!

A kto lubi się bawić? Dzieci!

A z kim jest najlepsza zabawa pod słońcem? Z mamą!

Dlatego też na ubiegły czwartek przygotowałam dla uczestników warsztatów „Ale dziecko! Ale mama!” szereg kolorowych jesiennych zabaw, które pomogły nam naładować się wspólnie pozytywną energią.

Na początek, tradycyjnie się witając, wymieniliśmy informacje nt. ulubionych warzyw naszych dzieci i okazało się, że niektórym najbardziej smakują te zielone, innym seler, inni uwielbiają tradycyjną marchewę, a jeszcze inni stawiają na ziemniaki. 😉

Jak wspominałam w poprzedniej relacji <klik>, za sprawą upodobań moich najmłodszych uczestników zajęć, przeniosłam akcent z zajęć plastycznych na zabawy taneczno – ruchowe oraz śpiew i muzykowanie.

Śpiewaliśmy z pokazywaniem „Praczki”, „Głowa mówi tak, tak, tak” oraz „Dmucha wiatr”. Ponadto była zabawa, w której zatrzymywaliśmy się przy jednym ze zdjęć przedstawiających jesienne owoce – śliwki, gruszki, jabłka i winogrona. Był także taniec ze wstążkami, poznawaliśmy „Magiczną liczbę siedem”, zakręciliśmy nieśmiertelnym „Kółkiem graniastym”, pomachaliśmy rękami i nogami przy „Boogie-woogie” i jeszcze mieliśmy siły i zapał na całą serię innych piosenek, tańców i zabaw. Serio! 😉

 

 

Na ostatnich zajęciach „Ale dzieci!” miały także okazję poznać klawesy. Radości stukania nie było końca. 😉 W końcu jednak udało się nam zgrać i razem trochę pomaszerować przy akompaniamencie nowo poznanych instrumentów.

img_20161013_170902

img_20161013_171016

 

Zwierzaki – cudaki

W czwartek mocno puściliśmy wodze fantazji. Wykorzystując gumowe rękawiczki, kolorowe wstążeczki, piórka i ruchome oczka powstało mnóstwo zwierzaków – cudaków. Dosłownie i w przenośni. Podstawowe pytanie, które mnie za każdym razem nurtowało brzmiało: „Czy to ptak, czy ryba?” 😉 Zajrzyjcie do galerii, żeby się przekonać.

Przy tej pracy dla porannej grupy nie lada wyzwaniem były…. pękające rękawiczki! Nie wiem, czy choć jednej mamie i dziecku od początku do końca została ta sama. Zastanawiałam się, czy w tej sytuacji na popołudnie wystarczy mi zapas, z którym przyszłam na zajęcia. Wystarczył.  Dla odmiany – popołudniu nie pękła ani jedna! 😉

Klamerkowa zabawa

Kolejną zabawą, którą zaproponowałam „Ale dzieciom!” było uzupełnianie brakujących części ciała zwierzętom z różnych stron świata. Dzięki temu ćwiczeniu, dzieci ćwiczyły sprawność motoryczną (zapinanie klamerek), poznawały nowe i utrwalały nazwy znanych już zwierząt oraz odgłosy, które one wydają, uczyły się części ciała, a także mogły razem z „ale mamami” liczyć – nogi, rogi, oczy, macki, etc.
img_20161013_104820

img_20161013_104731

img_20161013_104809

 

img_20161013_104825

Rudy ojciec, rudy dziadek, rudy ogon, to mój spadek!

Są zwierzaki, które kojarzą się z określoną porą roku. I tak jak wiosną wymienia się najczęściej kurczaki, zające, motyle, pszczoły, tak jesienią są to jeże, wiewiórki, czy też lisy. I właśnie o tych ostatnich wierszyk Jana Brzechwy:

„Rudy ojciec, rudy dziedek,
rudy ogon to mój spadek.
A ja jestem rudy lis
– zmykaj stąd, bo będę gryzł!”

wprowadził nas w kolejną pracę plastyczno – manualną. Była to maska liska. Mamy i dzieci podzieliły się zadaniami. „Ale mamy” robiły kuleczki z pomarańczowej bibuły, natomiast „Ale dzieci” je przyklejały.

img_20161013_101633

img_20161013_165053

img_20161013_165109

img_20161013_165123

Jesienne liście

Idąc na warsztaty, nie mogłam się oprzeć się pokusie nazbierania kolorowych liści, które oczywiście wykorzystaliśmy. Jak? Malując je farbami, a następnie odbijając na papierze. W ten sposób kolorowa jesień zostanie z nami na dłużej, by cieszyć oczy, gdy nastanie biała zima.

img_20161013_112438

img_20161013_112443

img_20161013_112809

 

 

 

 

 

 

img_20161013_162039

img_20161013_161641

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak oto znów upłynęło 90 min. zabawy i nie pozostało nam nic innego jak poczekać do czwartku na kolejną jej porcję. Poniżej dwie galerie z podziałem na  zajęcia poranne oraz popołudniowe. Miłego oglądania, wspominania i inspirowania się. 🙂

Pozdrawiam!

 

Galeria porannych zdjęć:

Galeria popołudniowych zdjęć:

 

Ale dziecko! Ale mama! – relacja 29.09.2016 r.

Już za dwa dni kolejne warsztaty, a tymczasem przypomnijmy sobie, jak bawiliśmy się 29.09, czyli w ubiegły czwartek. Oczywiście na końcu posta tradycyjnie znajdziecie galerie zdjęć – osobno poranna i popołudniowa, aby łatwiej móc odnaleźć siebie w gąszczu fotek. 😉

Czy zajmowaliśmy się tym razem?

Zabawy z chustą

Na dobry początek rozgrzaliśmy się podczas zabaw z chustą animacyjną. Robiliśmy duuuużo wiatru, urządzaliśmy kolorowe wycieczki, poszukiwaliśmy wskazanych kolorów, a na koniec podziwialiśmy kolorowy spadochron nad swoimi głowami.

img_20160929_101934

Kolorowe jesienne liście

Po tej rozgrzewce mogliśmy zasiąść do prac plastycznych. Tym razem, zainspirowani złotą polską jesienią, postanowiliśmy zrobić kolorowe liście. Każde z dzieci otrzymało szablon liścia, który fragmentami z pomocą mamusi smarowało klejem, a następnie wysypywało kolorową… solą! 🙂

img_20160929_103308

img_20160929_162814

 

img_20160929_162825

img_20160929_103841

img_20160929_163015

Tany, tany!

Wszystkie warsztaty obfitują w zabawy taneczne, ruchowe oraz śpiew. Tym razem ten katalog był wyjątkowo szeroki, głównie za sprawą dodatkowych atrakcji, a mianowicie – baniek mydlanych puszczanych przez mamy oraz kolorowych wstęg, którymi uczyliśmy się kręcić koła nad sobą i przed sobą, a nawet wokół własnej osi, którymi „rysowaliśmy” w powietrzu tęczę oraz sięgaliśmy od podłogi aż po niebo!

Ponadto były znane i lubiane „Boogie – woogie”, „Kaczuszki”, a także nasze ulubione śpiewanki – pokazywanki: „Głowa mówi tak, tak, tak” oraz „Dmucha wiatr”, którym chyba wywołaliśmy tę pluchę za oknami. 😛

img_20160929_104708

img_20160929_104726
img_20160929_165007

img_20160929_110502

img_20160929_110511

img_20160929_171120

Sortowanie, kategoryzowanie

Kolejne nasze zajęcie to zabawa klamerkami. Na czym polegała? Wszystkie dzieci otrzymały kartoniki, na których było od dwóch do sześciu jednobarwnych lub kolorowych znaczków. Zadaniem maluchów było odszukanie odpowiedniej ilości klamerek w odpowiednich barwach, które podyktowane było wylosowanym kartonikiem.
Zabawa ta uczy:
– spostrzegawczości – trzeba zobczyć, jaki kolor jest na kartoniku, a potem dobrać klamerkę w odpowiedniej barwie z całej palety różnych możliwości,
– kategoryzowania, czy przypisywania do zbioru – mam 2 karteczki : jedną z fioletowymi nutkami i drugą z zielonymi gwiazdkami. Układając odpowiedni kolor przy danej karteczce, dziecko uczy się tworzenia zbioru, czyli kategorii. Bardzo przydatna umiejętność, która przenosi się później na życie: skarpety do skarpetek, bluzki do bluzek, a dalej moje skarpety tu, skarpety mamy tam, a skarpety taty jeszcze na inną stertę. 😉
– nazywania kolorów,
– liczenia.

Gwóźdź programu!

Wiecie, co tym razem było największym hitem? Woda, ale nie taka zwykła wodą, którą bawiliśmy się na przykład tu <klik>, albo taka, która zamieniła się w żel jak tydzień temu <klik>. Tym razem była kolorowa woda, którą nabieraliśmy strzykawką i wypuszczaliśmy do miski na białą kartkę papieru, a na niej tworzyła ona kolorowe mieszaniny barw.

img_20160929_165615

img_20160929_170224

img_20160929_170236

Wspomnienie wakacji

Na koniec popołudniowa grupa zdążyła jeszcze zrobić jedną pracę plastyczną, która pomoże zatrzymać w pamięci wakacyjne wspomnienia. Przy użyciu papierowych prostokątnych tacek, bursztynków, muszelek oraz piankowych naklejek i ozdobnej taśmy krawieckiej powstały artystyczne ramki na zdjęcia.

img_20160929_171814

img_20160929_171823

img_20160929_171834

Tak oto upłynęło nam półtorej godziny warsztatów i trzeba było… posprzątać 😛 😉

Dziękuję wszystkim Mamom oraz ich Pociechom za zaangażowanie we wszystkie zabawy oraz porządki na sali i zapraszam znów. Kolejne warsztaty już za dwa dni, czyli 6 października 2016 r.

Do zobaczenia! 🙂

Poniżej obiecane na poczatku galerie.
Warsztaty poranne:

 

Warsztaty popołudniowe:

Ale Dziecko! Ale Mama! – warsztaty 22.09.2016 r.

Nie śpimy, wciąż się bawimy! Gdyby ktoś zastanawiał się, czy warsztaty wciąż się odbywają, to już spieszę z relacją. 🙂

Otóż, wrzesień rozpoczęliśmy z przysłowiowym „przytupem”. Mamy dwie grupy „Ale dzieci” i „Ale mam”, pojawiła się także „Ale ciocia”, a wieść gminne niesie, że będzie z nami już niedługo i „Ale babcia”, a może nawet dwie! 😉

Jak wyglądały warsztaty tydzień temu?

Ponieważ warsztaty poranne i popołudniowe nieco się od siebie różniły pod względem zabaw oraz i ch kolejności. Wymienię zatem w co się bawiliśmy bez wdawania się w szczegóły w jakiej kolejności, bo nie jest to jakoś bardzo istotne, a dla przypomnienia sobie, czy samego zapoznania się z zabawami prze nieobecnych, wystarczy.
Niewątpliwie największym hitem była zabawa proszkiem do zamiany wody w kolorowy i pachnący żel, czyli Gelli Baff. Nie wiem, czy się z nim kiedykolwiek spotkaliście, ale naprawdę polecam. Rewelacyjna zabawa zarówno dla najmłodszych, jak i… rodziców. 😛 Nie wiem, kto tak naprawdę miał większą frajdę z tej zabawy. 😉

img_20160922_104354-kopia
img_20160922_104538-kopia
img_20160922_165002img_20160922_164937-kopia img_20160922_104400-kopiaimg_20160922_165014

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Obie grupy bardzo dużo śpiewały i tańczyły. Były takie dziecięce hity jak „Boogie-woogie”, „Głowa – ramiona – kolana – pięty”, „Pingwinek”, „Kółko graniaste”, „Głowa mówi TAK”, „Marsz”, „Dmucha wiatr” i inne melodie. 🙂 Bawiliśmy się w taniec upadaniec, w którym zadaniem dzieci było przerwacanie się na materace, kiedy radio przestawało grać. Było także muzykowanie instrumentami takimi jak marakasy, tamburyna, dzwonki.

img_20160922_105949 img_20160922_171018 img_20160922_171028

Bardzo przypadła do gustu dzieciom zabawa ze wstążkami. Najpierw „Ale dzieci!” i „Ale mamy!” z nimi tańczył, a następnie bawiły się w układanie z nich różnych kształtów. Zadaniem dzieci było odwzorowywanie kształtów ułożonych przez mamy.

img_20160922_163604 img_20160922_163805 img_20160922_163819

 

 

 

 

 

 

Były też zmagania plastyczne, a mianowicie układanie niedźwiadka z kół różnej wielkości. Grupa poranna robiła jeże z wykorzystaniem patyczków higienicznych jako kolców. Z kolei grupa popołudniowa malowała padający deszcz i naklejała kolorowe parasolki wykonane techniką origami płaskiego z koła.

img_20160922_172223 img_20160922_111410 img_20160922_111518 img_20160922_160843 img_20160922_162314 img_20160922_172248

 

 

 

 

 

 

Kto ciekaw, jak wyglądały zeszłotygodniowe warsztaty „Ale dziecko! Ale mama!” w praktyce, zapraszam do obejrzenia kolejnych zdjęć w dwóch załączonych galeriach – porannej i popołudniowej, żeby łatwiej było się odszukać wszystkim mamom.

Gdyby zaś okazało się, że jesteście chętni na udział w zajęciach, zapraszam już jutro! 😉
Pozdrawiam! 🙂

 

Warsztaty poranne:

 

Warsztaty popołudniowe:

Kolorowy paw – pomysł na zabawę plastyczną

To będzie kolejny wpis z zapomnianej chyba na blogu serii  „W co się bawić z dzieckiem”. 🙂 Jej odkurzeniu sprzyja jesienna, deszczowa aura, a także przeziębienie Małego S., z którym zmagamy się od kilku dni.

Jak dobrze wiedzą wszyscy rodzice, to nie lada wyzwanie, by zająć chore dziecko. Po pierwsze dlatego, że najczęściej w łóżku maluch spokojnie zbyt długo nie usiedzi, po drugie dlatego, że z powodu złego samopoczucia dziecko szybko się denerwuje i efekt może być odwrotny od zamierzonego, tzn. zamiast dziecko odprężyć i zająć, odwracając myśli od choroby, pogłebi frustrację. Dlatego na czas choroby zajęcia powinny być raczej z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych.

Dziś przedstawiam Wam instrukcję jak krok po kroku wykonać kolorowego pawia z cudnym ogonem, którego mieli też przyjemność wykonywać kilka dni temu uczestnicy warsztatów „Ale dziecko! Ale mama!”.

Potrzebujemy:

img_20160920_133756

  • rolki po zużytym papierze toaletowym,
  • kolorowy papier – czerwony na dziób + kilka innych dowolnie wybranych kolorów,
  • klej,
  • nożyczki,
  • ołówek,
  • ruchome oczka (do kupienia w sklepie papierniczym) lub czarny mazak, żeby narysować źrenice,
  • dłonie naszego dziecka. 😉

Tu mała dygresja oraz anegdotka na temat rolek po papierze. Nie wyrzucajcie ich! Są bardzo inspirujące i można zrobić z nich milion rzeczy, które stają się zabawkami dla dzieci na długi czas: przyborniki do kredek, owady (pszczoły, ważki, muchy, motyle), auta, gąsienice, ptaki, lornetki, lunety…
Mają mnóstwo zastosowań, o których kiedyś tu zamierzam napisać. 😉 Dlatego też, często wykorzystuję je do zabaw z dziećmi, jak np. tu, podczas warsztatów „Ale dziecko! Ale mama!” <kilk>. Wtedy jednak potrzebuję ich duuuużo i nazbieranie odpowiedniej ilości przez naszą jedną średniej wielkości rodzinę trwa naprawdę długo. Dlatego proszę o pomoc rodzinę i znajomych. Niedawno, jakkolwiek to nie zabrzmi, poczułam ogromną radość, gdy po wejściu do toalety naszych dobrych znajomych, zobaczyłam w toalecie to:
rolki

Takich znajomych ze świecą szukać! Zawsze mogę na nich liczyć.
Ale wracamy do głównego tematu, czyli naszych papierowych pawi. Mamy już listę niezbędnych rzeczy, zatem możemy przystąpić do działania.

Wykonanie pawia:

  1. Zaczynamy od oklejenia naszej tekturowej rolki wybranym kolorem papieru.

    img_20160920_133851 img_20160920_133903

  2. Następnie obrysowujemy dłoń dziecka trzy lub cztery razy na różnokolorowych kartkach.

    img_20160920_164135 img_20160920_164149_1cs img_20160920_164239

  3. Kolejny krok to wycięcie obysowanych dłoni.

    img_20160920_164636

  4. Przyklejamy je na rolce jedna po drugiej tak, by ukryć miejsce sklejenia papieru oraz by „piórka” okalały całego pawia.

    img_20160920_1622091

  5. Naklejamy lub rysujemy oczka. Jeśli naklejamy ruchome oczka, to warto użyć mocniejszego kleju niż zwykły biurowy, np. introligatorskiego „Magica”, który stał się tak powszechny, że bez problemu można go teraz dostać chyba w każdym sklepie papierniczym. Jego zaletą oprócz tego, że dobrze trzyma, jest to, że po wyschnięciu robi się przezroczysty.
  6. Wycianamy czerwony dziób i przyklejamy poniżej oczu.

    img_20160920_134212

  7. Na koniec jeszcze warto „nastroszyć piórka”, czyli podkręcić je zawijając na ołówku.

    img_20160920_134056

A tak wyglądają gotowe ptaszki w wykonaniu Mamy i Małego S. 🙂 :

img_20160920_134405

 

Życzę udanej zabawy dzieciom oraz ich opiekunom i pozdrawiam ciepło!

„Ale dziecko! Ale mama!” – relacja z 16.08

Sama nie wierzę, że już tydzień minął od poprzednich warszatatów. Już spieszę z szybką realcją. 🙂
Znów było kameralnie i radośnie na potęgę, a to głównie za sprawą… hm… to chyba z powodu całokształtu, bo samej trudno wybrać mi najfajniejszą zabawę z ubiegłego tygodnia. Warsztaty „Ale dziecko! Ale mama!” tym razem obfitowały w nietypowe pomoce. A jakie? Czytajcie dalej, to się przekonacie. 🙂

 

Zaczęliśmy tradycyjnym przywitaniem z wymianą imion i informacją o wieku dzieci, a także o ulubionych potrawach naszych milusińskich. Okazuje się, że niektórym smaki się zmieniają, bo kilka tygodni temu odpowiedź była inna. Ale to dobrze, ponieważ wychodzi na to, że wszystkie „Ale mamy!” wciąż pokazują „Ale dzieciom!” nowe smaki. Tak trzymać. 🙂

Wracając do warsztatów… Kleje, kartki, nożyczki. Można było drzeć, ciąć, smarować sztyftem lub palcem.

DSC_0006

Tropiciele kształtów!

Później zabawiliśmy się w tropicieli kształtów. Na środek sali wjechała taca z najdziwniejszymi przemiotami, jakie znalazłam – a były to m. in. klucz, sitko do piasku, metalowe pudełko, kołek rozporowy, plastikowy młotek, szpulka do wbijania igieł i szpilek, płyta CD, kawałek piórnika z metalu, opaska do włosów, sitko do konewki, deseczka… Najpierw był radosny rekonesans zawartości, a potem…. każdy wybrał sobie kilka przedmiotów, z pomocą mamy je obrysowywał, a następnie szukał karteczki i obrysu, który pasował do poszczególnych przedmiotów. Nie była to łatwa sprawa!DSC_0031

Żeby głowy trochę odpoczęły, a ciało się poruszało, pobawiliśmy się w wiewióreczki. Każda mała wiewiórka dostała orzeszek, a nawet dwa. 😉 Skrzętnie je schowała, a następnie mama wiewiórka z pomocą swojego dziecka miała je znaleźć. Czasem to szukanie to był twardy orzech do zgryzienia, a czasem…. mała wiewiórka sama mamusi po prostu chwaliła się swoją kryjówką.

Wodowanie i… kąpanie

Później było wielkie WODOWANIE! Każdy uczestnik zajęć ze swoją mamą do pary otrzymał miskę z cieplutką wodę oraz akcesoria – słomki, dzbanki, lejki, fasolki, kasztany, pędzelki, piórka, łyżki… Sprawdzaliśmy przede wszystkim, co pływa, a co tonie, ale był też czas na chlapanie, przelewanie, a nawet kąpiel. 😉 A wiecie, że po zabawie wcale nie było płączu, że trzeba wylać wodę? A to owszystko dlatego, że zabawa w sprzątanie mopami też była bardzo zajmująca i ciekawa!
DSC_0057 DSC_0055

 

 

 

 

 

 

 

DSC_0063

DSC_0054

 

 

 

 

 

 

Po tych emocjach przyszedł czas na chwilę odpoczynku. Podczas, gdy materace schły, my zajęliśmy się klockami. Wielkie pudło drewnianych klocków o różnych kolorach i wyrazistych kształtach pozwoliło na różne zabawy, w zależności od wieku i upodobań dzieci. Było więc stawianie wysokich piramid, a potem ich spektakularne burzenie; było sortowanie według kształtu i koloru, było podawnie klocków według klucza podawanego przez mamusie, było budowanie pociągów.

DSC_0074

Koc do spania czy do brykania?

Kiedy materace były juz suche, pojawiły się na nich…. koce. A po co? A żeby zrobić nadziewane naleśniki. 😀 Najsłodsze na świecie, bo z naszych ukochanych dzieci. Na rozłożonych kocach kładły się dzieci, a mamy je rolowały, by potem rozwijać z szerokimi uśmiechami na twarzach. Zabawa tak się niektórym podobała, że trudno było ją skńczyć, a przed nami jeszcze były tańce!

DSC_0092

DSC_0083

 

 

 

 

 

 

Po raz pierwszy bawiliśmy się w „kółko graniste”, z którego najlepiej wszyscy zapamietali „a my wszyscy bęc”, ponieważ była to wspaniała okazja, żeby znów poturlać się po materacach lub wskoczyć na swoją mamusię. 🙂 Na koniec dzieci poznały jeszcze zabawę w „Pająka i muchy”, która szybko nauczyła je zatrzymywania się na odpowiedni sygnał.

 

I tak oto upłynęło nam 90 min. zabawy, a na kolejne warsztaty trzeba czekać cały tydzień…. Dobrze, że ten tydzień mija już dziś. 😉 Więcej informacji tutaj: Ostatnie wakacyjne warsztaty!!!

Do zobaczenia! 🙂