Gluciate warsztaty „AD!AM!” – relacja 1.12.2016 r.

Dzieci uwielbiają poznawać świat zmysłami. Wszystkimi. Pierwszym, który się u nich rozwija, już w łonie mamy, jest dotyk. Więcej o nim przeczytać możecie tu <klik>, a tymczasem skupmy się na tym, co dotyk stymuluje: różne ciekawe substancje i faktury. Zapraszam zatem na dotykowo – gluciate warsztaty „Ale dziecko! Ale mama!”. 🙂

Sensoryczne puzzle filcowe

Po raz drugi na warsztatach pojawiły się filcowe puzzle sensoryczne, które przedstawiałam już tu <klik>. Tym razem jednak zajęliśmy się ich barwą. Każde z dzieci otrzymało zestaw puzzli w dwóch lub trzech kolorach, a ich zadaniem było klasyfikowanie poszczególnych obrazków do odpowiednich zbiorów. Jednocześnie poszerzaliśmy słownictwo poprzez nazywanie przedmiotów przedstawionych na filcowych kartach, a małe paluszki stymulowane były poprzez dotyk krawędzi obrysów puzzli.

Gluciate zabawy

Puzzle to jednak był zaledwie przedsionek raju, który czekał na dzieci tego dnia. 😉

Grupa poranna miała okazję podotykać gluciate zawartości misek. Skąd się wzięły? Ano najpierw każde z dzieci otrzymało miednicę z ciepłą wodą, a następnie miarkę specjalnego proszku, który w ciągu kilku minut zamienił tę wodę w koloroy i pachnący żel! Dzieci były oczarowane tą zamianą. Wkładały do niej ręce, przekładały z miejsca na miejsce, rzucały, formowały kulki… Tak bardzo podobało im się taplanie w tym niespotykanym, galaretowatym, a jednak ziarnistym żelu, że niektórzy zapakowali sobie swoją porcję do domu, by tam kontynuować zabawę!

Z kolei grupa popołudniowa bawiła się w „niezatapialne skarby”, jak dzieci podczas warsztatów „Ale dzidziuś”, z których relacja tu <klik>. Była jednak pewna zasadnicza różnica: starsze dzieci same wybierały, co chcą umieścić w swoich butelkach i rzeczywiście to robiły. Do wyboru były spinacze biurowe, kolorowe piórka, plastikowe łyżeczki, kolorowa fasola, groch… Kiedy butelki były już pełne skarbów, przyszedł czas na gluciate wypełnienie. Po kolei każdą butelkę napełnialiśmy do połowy krochmalem, mieszaliśmy dokładnie z sypką zapartością i dopełnialiśmy aż po samą zakrętkę. Takie butle dzieci zabrały ze sobą do domów.

Śnieżne obrazki

Ostatnią już dotykową stymulację tego dnia zapewniła praca plastyczna z użyciem silikonowego wypłenienia pościeli, które przypomina delikatny, śnieżny puch. 🙂

Najpierw dzieci z mamami wydzierały z papieru różne kształty, a następnie przyklejały je tworząc różne scenerie, jak np. lasu czy ulicy. Na koniec wszyscy pokrywali swoje obrazki warstwą białego, śnieżnego puchu. Tak powstały kolejne dzieła do domowych galerii. 😉


Zabawy ruchowe

Dla urozmaicenia wszystkich zabaw oczywiście było mnóstwo tańca, ale o tym pisać nie trzeba, bo to przecież wiadomo. 😉 Wspomnę tylko, że znów wróciły do nas kolorowe wstążki, które cieszą się nie słabnącą popularnością do tego stopnia, że niektórym „Ale dzieciom” nie wystarcza jedna, bo fajnie, kiedy każda ręka ma swoją.

 

Grupa poranna pobawiła się także w slalom gigant pomiędzy pachołkami we fluorescencyjnych kolorach. Właśnie ze względu na te „żarówiaste” barwy wszyscy uczestnicy po kilkukrotnym pokonaniu toru przeszkód, mogli pobawić się nimi w dowolny sposób. Jedni zakładali je na głowy jak czapeczki, inni przez nie oglądali świat, a jeszcze inni mówili jak przez megafon.

W ten sposób upłynęło nam 90 min. zabawy. Jeśli macie ochotę na więcej, to zapraszam do obejrzenia zdjęć w galeriach na końcu posta. A gdyby ktoś zechciał dołączyć do porannej lub popołudniowej grupy wraz ze swoim dzieckiem, to proszę o kontakt mailowy, telefoniczny <klik> lub przez wiadomość na facebookowym profilu <klik>.

Pozdrawiam!

 

Galeria z zajęć porannych:

Galeria z zajęć popołudniowych:

Skarby na warsztatach „Ale dzidziuś!” 29.11.2016 r.!

W ostatni wtorek listopada spotkaliśmy się już po raz czwarty w ramach warsztatów „Ale dzidziuś”! To były bardzo dynamiczne zajęcia, na których były nawet skarby! Mamy po nich spokojnie mogły sobie odpuścić aerobik 😛 Za to maluszki z pewnością smacznie spały po takiej dawce miłości, czułości, podskoków, wygibasów i innych szaleństw. 😉

Oczywiście, na początku tradycyjnie witaliśmy się w kręgu przedstawiając siebie oraz swoje dziecko i chwaląc się… A co?! Należy się cieszyć ze swoich osiągnięć. Tym razem mówiliśmy o ilości mlecznych ząbków w każdej buzi. 😉
Potem była piosenka… jak zwykle. 😉

Następnie zabraliśmy się do zabawy z kolorowymi drewnianymi kulkami na sznureczkach. Dzieci mogły je przesuwać, mamusie nazywały ich kolory, a niektórzy nawet urządzali siłowanie ze spektakularnymi upadkami zwycięzców. 😉

 

15292804_1348611391829402_1077211262_o

img_20161129_101533

img_20161129_101901_2cs

img_20161129_101913

img_20161129_101920

img_20161129_102424

Przy kolejnej piosence już nie było tak zwyczajnie, bo tym razem zaprosiłam wszystkie mamy z dziećmi i jednego tatusia do tańca! Ruszyliśmy wszyscy razem w kole wesoło podrygując. Dzieciom najbardziej podobało się oczywiście przewracanie, buziaki i łaskotki podczas „Kółka graniastego” oraz radosne podrygi, podskoki i obroty do piosenki pt. „Poruszanka”.

img_20161129_101319

img_20161129_104041

Gdzie te skarby?

Po tym „fitnessie” przyszedł czas na odpoczynek przy niezatapialnych skarbach. 😉 Najpierw mamy napełniły plastikowe butelki różnymi ciekawymi przedmiotami – koralami, cekinami, kreatywnymi drucikami, itp. Potem zakręciły je mocno, by żaden maluch nic przypadkiem nie zjadł z tych drobiazgów i pozwoliły pobawić się poprzez potrząsanie i przewracanie. To jednak nie koniec przygody! Kolejnym krokiem było wlanie do wysokości 3/4 butelki specjalnego płynu i wymieszanie skarbów, a następnie uzupełnienie butelki do pełna płynem, w którym wrzucone wcześniej przenioty wcale nie chciały tonąć! Butelki toczyły się po ziemi, dzieci obracały je do góry dnem, a skarby lekko się przemieszczał, ale tonąć nie chciały! Oczywiście wszyscy uczestnicy swoje niezatapialne skarby w butelkach zabrali do domu. 😉

img_20161129_102506

img_20161129_102644

img_20161129_102754

img_20161129_103100  img_20161129_103216

Wszyscy wiedzą doskonale, że dzieci uwielbiają wchodzić do różnych kątów, ciasnych miejsc, szaf, pudełek, a nawet… misek. 😉 Dlatego też na koniec zaproponowałam jeszcze jedną zabawę – karuzelę w miednicy. Każde dziecko otrzymało swój przyrząd i zaczęło się prawdziwe szaleństwo! Karuzela to jeszcze nic! Były wyścigi, a nawet obecny na zajęciach tata pokusił się o samolot!

img_20161129_104233

img_20161129_104309

img_20161129_104347

img_20161129_104357

img_20161129_104407

Na takich właśnie harcach upłynęły nam ostatnie listopadowe warsztaty „Ale dzidziuś!”. Jeśli macie ochotę zobaczyć więcej zdjęć, to zapraszam do galerii na końcu wpisu. Chętnych do uczestnictwa w zajęciach, zapraszam do kontaktu telefonicznego w celu rezerwacji miejsca na kolejne zajęcia. Odbywają się one w każdy wtorek w sali wystawowej GOK w Buczkowicach o godz. 10.00.

Pozdrawiam!
P.S. Tajemnicza substancja, dzięki której skarby w butelkach nie tonęły to zwykły krochmal. 😉

 

Galeria: