Kategoria: komunikacja

Na początku tego wpisu chcę podziękować Inspiracjom, które mnie spotykają. Tymi Inspiracjami są znajome mniej lub bardziej dzieci oraz ich rodzice. Czasem inspiracją do głębszych przemyśleń jest cała rozmowa, jakieś wydarzenie pomiędzy dziećmi lub dzieckiem a rodzicami, a czasem zaledwie jedno zdanie, pytanie lub gest. Tym razem wyszliśmy od rozmowy na temat „buntujacych się” i nie maluchów, by dojść do asertywności. Ale może zacznę od początku. Każdy z nas chciałby, aby jego dziecko w przyszłosci potrafiło stawić czoła światu, prawda? Żeby umiało oprzeć się wszelkim mogącym je spotkać negatywnym wpływom. Chcielibyśmy wyposażyć je w takie umiejętności psychologiczne i społeczne, by z łatwością odróżniało to, co dla niego dobre od tego, co mu może zaszkodzić.  Pierwsze, co się nasuwa, to…

– Synku, co zjesz dziś na śniadanie? – pytam o poranku. – Nic. – A może masz ochotę na jajecznicę? – próba numer dwa. – Nie, nic nie zjem. – Hm…. A może płatki z bananem? – próbuję po raz trzeci. – Nic nie chcę, na nic nie mam ochoty, nic nie będę jadł. Kiedy w końcu o 9.30 jakimś cudem udało się nam zjeść co nieco: – Synku, umyjemy teraz ząbki, co? – Nie chcę myć zębów. – S., chodź, ubierzemy się i pójdziemy na pole. – mówię z uśmiechem na twarzy. – Nie chcę iść na pole. – A może miałbyś ochotę zobaczyć, co słychać na placu zabaw? Dawno tam nie byliśmy.- Mimo, że już nieco…

Rok szkolny wystartował i nabiera rozpędu. Przygotowanie do niego zaczęlo się jeszcze latem. Za nami kilka pierwszych dni w przedszkolu, które łatwe nie były, o czym przeczytać możesz tu <klik>, ale codziennie mamy jakieś postępy adaptacyjne, co mnie niebywale cieszy. Poza tym, już dostrzegam pierwsze postępy. Pierwszego dnia Mały S. z prawdziwą radością obwieścił mi, że zjadł surówkę. Wyczyn o tyle wielki, że to była jego pierwsza surówka w życiu i myślę, że to efekt wspólnego stołu z innymi dziećmi, ponieważ w domu wszyscy mogą jeść marchewkę z jabłkiem , a on i tak nawet nie chce mieć jej na swoim talerzu. Wczoraj z kolei achwyciła go różowa zupa (barszcz). 😉 Zanim jednak rozwinę kwestie rozwojowe, wrócę jeszcze do…

Każdy z nas chciałby wychować dziecko o adekwatnym poczuciu własnej wartości, prawda? Każdemu marzy się, żeby jego szkrab znał swoje mocne i słabe strony; by wiedział, na co go stać – kiedy może dać z siebie jeszcze trochę, by coś osiągnąć, a kiedy odpuścić, bo coś jest jeszcze ponad jego siły. Każdy chciałby mieć dziecko szczęśliwe i radosne, a nie sfrustrowane niepowodzeniami. Czy jest na to jakaś metoda? Co bardziej pomoże dziecku – chwalenie czy ganienie? A może jedno i drugie? Co robić – chwalić czy ganić? Chwalić? Dziecko od pierwszych dni życia, kiedy zrobi COKOLWIEK, najczęściej słyszy: „brawo”, „wspaniale”, „super”, „świetnie”, do tego często dochodzą oklaski osób z najbliższego otoczenia. Jest to tak oczywiste, że nawet, kiedy…

Dotyk jest najbardziej „rozległym” zmysłem. Pozwala dosłownie odczuć świat na własnej skórze. Dotyk to indywidualne odczucia ciepła, zimna, nacisku i bólu. Dotyk ma nas chronić przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi powodując unikanie tego, co może nam zaszkodzić, ale też informować nas o wsparciu, miłości i bezpieczeństwie w najbliższym otoczeniu. Dotyk. Pierwszy zmysł. Dotyk jest tak naprawdę pierwszym zmysłem, który rozwija się u człowieka. Jeszcze w łonie matki! To środowisko macicy dostarcza maluszkowi stymulacji dotykowej. Okazuje się, że już w połowie 7. tygodnia życia płodowego okolice warg są wrażliwe na dotyk. Lekkie ich podrażnienie powoduje reakcję całego ciała, a dokładniej zwrot tułowia. W 9. tygodniu ewidentnie zmysł ten się doskonali – przy dotknięciu, dłoń dziecka zaciska się w piąstkę. W…

Weekendowo – lightowo, więc przypominam moją wczorajszą rozmowę z Małym S. Otóż, moje dziecko zapragnęło zjeść chałkę. Problem polega na tym, że CAŁĄ. Wiadomo, że nie da rady, więc chciałam ukroić mu jej kawałek. Negocjacje wyglądały tak: – S., to może ja ją przytnę, żeby nie wystawała z tego talerza jak będziesz jadł? – Nie, chcę całą. – Hm…. ale ona będzie stąd wystawać i będzie Ci spadać. – To ja zjem z woreczka. – S., popatrz na swój brzuszek, ona jest większa niż on. Myślisz, że ona się tam zmieści? – Tak. Po raz kolejny zamilkłam… – S., a może zrobimy tak, żeby był wilk syty i owca cała. To znaczy, że ja przekroję tę chałkę chociaż…