Adwent 2020 – kalendarz adwentowy do druku

Kochani, dziś rozpoczął się Adwent. Czas oczekiwania. Niestety, nie możemy na razie spotkać się na zajęciach, jak tu. Jednak choć namiastkę oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia wraz z zajęciami możemy połączyć. Jak? Otóż….proponuję Wam stworzenie kalendarza adwentowego z zadaniami na każdy dzień

Na ile będzie on pracochłonny, zależy od Waszej chęci zaangażowania się w jego dodatkowe upiększenie oraz dorzucenie drobnych upominków do torebek z zadaniami. Zaznaczam, iż nie jest konieczne. Etykiety z datą na każdy dzień od dziś do Świąt oraz zadania przygotowałam i wystarczy je wydrukować. Nie trzeba ich wymyślać samodzielnie. 🙂 Nie ukrywam, iż są robione pod Małego S., który już nie jest taki całkiem mały, ale myślę, że ma dość uniwersalny charakter i młodsze dzieci z pomocą rodziców również mogą je wykonać.

Oczywiście, zadania można modyfikować według swoich potrzeb. Dlatego na końcu pliku do pobrania, znajduje się kilka choineczek, na które można wpisać swoje zadania. A tak przy okazji – jeśli wymyślisz swoje przedświąteczne wyzwania, będę wdzięczna za podzielenie się nimi. Może skorzystamy z nich za rok w szerszym gronie? 🙂

Kalendarz adwentowy zawiera zadania dla dziecka, ale wymagają one również zaangażowania dorosłych. Są to np. sporządzanie listy zakupów, wyjście do sklepu, pieczenie pierniczków, czy wspólny odpoczynek przy kakao bez telefonu, radia czy telewizora. To wszystko po to, by cała rodzina mogła przygotować się do Świąt i już na tym etapie spędzić czas razem. Dla mnie to ważne, stąd taki kształt kalendarza adwentowego.

Ponadto, kalendarz adwentowy w moim odczuciu powinien pomóc nam w duchowym przygotowaniu do Świąt Bożego Narodzenia, stąd nie ma on charakteru „świeckiego”. Zawiera również zadania, w których należy odczytać wspólnie fragment Biblii, a następnie zrobić szopkę betlejemską. Jeśli z jakichś względów komuś to nie odpowiada, można po prostu zmienić.

Wskazówki praktyczne tworzenia kalendarza adwentowego

Przykładowy kalendarz adwentowy
  1. Po wydrukowaniu bombek z datami, trzeba je nakleić, np. na koperty. Można też wykorzystać inne rzeczy torebki śniadaniowe lub pudełka o różnych kształtach i kolorach, rolki po papierze toaletowym, kubeczki po jogurcie, żółte jajeczka z tych czekoladowych. Można też po prostu przypiąć zszywaczem do zawiniątka w formie cukierka z papieru ozdobnego. Wykorzystujemy co, kto ma pod ręką. 😉
  2. Do każdej torebki należy włożyć wydrukowane zadanie i ewentualnie jakiś drobiazg – np. kredki, jo-jo, bańki mydlane, itp. Myślę, że może to być zachętą do wykonania niektórych prac. Nie umieszczam jednak prezencików w każdej torebce, by kalendarz adwentowy nie stracił swojego duchowego wymiaru, nie stał się tylko oczekiwaniem na kolejny prezent.
  3. Co dalej? Trzeba te torebki gdzieś zgromadzić. Gdzie i jak? To znów zależy od potrzeb i możliwości. U nas to jest po prostu rozwieszony sznurek, a na nim klamerkami przypięte torebki. Codziennie otwiera się jedną. Więcej inspiracji znajdziecie na przykład na Pintereście.
  4. Jak wspomniałam wcześniej – kalendarz adwentowy jest przygotowany pod konkretne dziecię, dom, a nawet przepis na pierniczki, dlatego w razie potrzeby śmiało można, a nawet trzeba modyfikować zadania – jak nie masz klocków lego, to wykorzystaj drewniane, nie możesz pić mleka, zaparz rooibos, etc.
  5. Warto przemyśleć także, kiedy będą otwierane torebki – czy z rana po przebudzeniu, czy po szkole / przedszkolu, czy też pod wieczór. Zależy od potrzeb i trybu życia konkretnej rodziny. Każdy musi wypracować swoje rozwiązanie.
Inny przykład kalendarza adwentowego

Alezjawowy kalendarz adewentowy w szczegółach

  1. Przygotowanie pierniczków w kalendarzu adwentowym jest rozłożone na dwa dni, bo nasz przepis wymaga 6 godzin pobytu ciasta w lodówce. Jeśli chcesz nasz przepis, daj znać, podzielę się. 😉 Można wykorzystać oczywiście swój inny przepis i część o przygotowaniu ciasta wykreślić z zadania na 5.12.
  2. Zadanie 14.12 to wykonanie szopki betlejemskiej. Ponieważ zależy mi na tym, by Mały S. jak najwięcej zrobił sam, kupiłam papierowego gotowca, z którego elementy należy wypchnąć lub wyciąć i poskładać, a postaci pokolorować. Można zrobić podobnie albo zaangażować całą rodzinę w inną formę stworzenia Stajenki.
  3. Zadanie na 18.12 to świąteczne klejowe ozdoby. Brokatowy klej z pistoletu wylewacie w świąteczne kształty, np. dzwonki, gwiazdki, choinki, itp. na papier do pieczenia, a po ostygnięciu odrywacie delikatnie. Na koniec zawieście je na sznureczkach i możecie użyć do ozdobienia choinki lub zawieszenia w innych miejscach domu. A może zdecydujecie się nimi kogoś obdarować?

Do dzieła!

Myślę, że o alezjawowym kalendarzu adwentowym napisałam już tyle, że najwyższy czas po prostu go wykonać, zwłaszcza, iż 29.11.2020 r., czyli pierwszy dzień Adwentu dobiega już końca, większość dzieci już zapewne smacznie śpi. Zatem, zapraszam do pobierania TU, drukowania, by na rano lub wtorek kalendarz adwentowy był gotowy.

Wasza Ale Zjawa 🙂

P.S. użyte w kalendarzu adwentowym grafiki oraz zdjęcia w poście zostały pobrane ze strony pixabay.com

Ale dziennik! Młodego Odkrywcy

Już jutro pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. Nie ma więc lepszego momentu do odkrywania fascynującego świata przyrody, chemii, fizyki, biologii czy astronomii. Można z powodzeniem robić to już od najmłodszych lat. Mały S. i ja bawimy się w różne doświadczenia odkąd skończył 2 lata. Takie obserwacje nie tylko pobudzają ciekawość świata, rozbudzają zamiłowanie do nauki, ale też uczą systematyczności i zachwytu nad konstrukcją otaczającej nas rzeczywistości i mechanizmami, które nią rządzą. I nie ma znaczenia to, czy aktualnie jest pogoda ładna, czy brzydka, czy pracujemy i uczymy się w normalnym trybie, czy też przebywamy w domu ze względu na urlop, chorobę, a nawet przymusową kwarantannę, która aktualnie nas dotknęła.

Narzędzie dla dzieci i rodziców
(więcej…)

Taneczne warsztaty „Ale dzidziuś!” – 20.12.2016 r.

Wiecie już, że uwielbiam tańczyć, prawda? Kocham też śpiew i muzykę, bo bez niej nie byłoby tańca, lubię różne rytmy, zwłaszcza te latynoskie (salsa i bachata <3), ale też klasyczne (walc angielski i wiedeński… mmm…. rozmarzyłam się… 😉 ) Z resztą nie trudno się domyślić, że właśnie dlatego przez ładnych kilka lat byłam instruktorem zajęć tanecznych dla przedszkolaków, skoro sama jako dziecko i nastolatka trenowałam taniec towarzyski oraz współczesny, a na studiach salsowałam co najmniej tyle samo, ile się uczyłam :-P. Z tego też powodu na warsztatach, które prowadzę jest tak dużo muzyki, tańca, śpiewu, zabaw ruchowych przy muzyce, tworzenia instrumentów oraz wydobywania dźwięków. Idąc tym tropem, ostatnie zeszłoroczne zajęcia „Ale dzidziuś” zdecydowanie były właśnie taneczne!

Taneczne początki w łonie mamy

Nawet najmniejsze dzieci już w łonie matki są wrażliwe na dźwięki, czego specjalnie udowadniać nie trzeba, gdyż chyba każda mama doświadczyła kopniaka z brzucha w efekcie jakiegoś głośnego dźwięku lub po prostu usłyszenia przez maluszka znajomego głosu.

Przetestowałam to osobiście jeszcze w inny sposób.Otóż, w ciąży codziennie słuchałam jednej z trzech płyt, które bardzo lubiłam. Była to muzyka dla niemowląt i dzieci, ale skomponowana tak, że nie drażniła jednocześnie dorosłych uszu rodzica. 😉 Łączyłam więc przyjemne z pożytecznym. Kiedy urodził się Mały S. i nie wiadomo było, co mu dolega, dlaczego jest zły, co mu nie pasuje i co go drażni… włączałam płytę. I co? W trzy sekundy zazwyczaj dziecko było… ODPRĘŻONE i spokojne!

Czy z niechodzącymi dziećmi można w ogóle tańczyć? Zapyta pewno teraz wielu. Ależ oczywiście, że tak. Wspominałam o tym już ostatnio tu <klik>. Dziecko w łonie mamy przecież „tańczy”, fika koziołki i jest bujane w wodach płodowych. Ono to uwielbia i go uspakaja, a jeśli dołożymy do tego jeszcze znane od początku życia dźwięki, to już mamy przepis na uspokojenie niemowlaka!

Już od jakiegoś czasu włączałam do naszych warsztatowych zajęć muzykę i tańce, ale tym razem było ich naprawdę sporo! Oczywiście było „Kółko graniaste” z przewracaniem się, buziakami i łaskotkami oraz „Poruszanka”, której fragment można obejrzeć na FB. 😉

Oprócz tego było nam „Zimno, zimno”, więc się rozgrzewaliśmy. Śpiewnie zgadzaliśmy się ze sobą „tak, tak, tak” albo mówiliśmy „nie, nie, nie”. Poznaliśmy też malutkiego krasnoludka, z którym wymasowaliśmy brzuszki. Nasze taneczne podróże zaprowadziły nas także do lasu, gdzie zamieniliśmy się w niedźwiadki oraz ich mamy zagrzebane na zimę w swoich gawrach, a po powrocie wszystkie nasze ubrania były tak brudne, że trzeba było włączyć utwór „Praczki” i razem z nimi doprowadzić się do porządku. 😉

 

Taneczne zabawy i nie tylko!

Da się ułatwić porządki z niemowlakiem? Ależ oczywiście! Z tej okazji była zajęciach przedświąteczna „jazda na szmacie”, która dzieciom wyjątkowo przypadła do gustu. 😉 Zawinęliśmy również kilka kocykowych krokietów na świąteczne stoły. 🙂

Oprócz tego odkrywaliśmy możliwości dźwiękowe pachołków, przez które mówiliśmy lub z których słuchaliśmy dochodzących dźwięków głosu mamy. Jak się okazało jest to pomoc doskonała, ponieważ może być także budulcem wspaniałych wież lub świetną czapeczką, a nawet butem czy rękawkiem. 😉

Stymulacja dotykowa

Co prawda tym razem nie było „ciaprania”, ale jakaś stymulacja zmysłu dotyku pojawić się musiała. Tym razem wybrałam do tego folię bąbelkową. W tym celu wykorzystałam – uwaga, uwaga – trzy rodzaje folii. Wiedzieliście, że jest ich kilka? Ja znalazłam w sumie trzy:

  1. zwyczajną – o drobnych bąbelkach, z jednej strony gładką,
  2. gładką  – również o drobnych oczkach, ale z obu stron gładką. Jest nieco sztywniejsza od tej pierwszej, bąbelki trudniej pękają,
  3. o dużych, naprawdę DUŻYCH bąblach.

Moim pomysłem na zabawę było czworakowanie po folii lub owijanie się nią, ale dzieci wolały samo owijanie, „pożyczanie” sobie nawzajem kawałków lub po prostu szeleszczenie. Ot, różne wizje rzeczywistości się spotkały. 😉

 

Tak upłynęły nam ostatnie, taneczne warsztaty „Ale dzidziuś!” w 2016 roku. Większość zabaw została uwieczniona na fotografiach, których jeszcze więcej w galerii na końcu posta. Niestety, nie wszystkie, ponieważ kiedy tańczymy, to ręce zajęte mam najczęściej animacją i nie ma możliwości, by jeszcze pstrykać zdjęcia, choć czasem coś uda się zrobić, a nawet nakręcić filmik, ale te do zobaczenia są na fb <klik>.
A tymczasem zapraszam do oglądania fotek. 🙂

Pozdrawiam i życzę wszystkim dużo tańca i muzyki w tym 2017 roku! 🙂

P.S. kolejne warsztaty już jutro, czyli we wtorek 3 stycznia. Jeśli masz ochotę dołączyć do grupy ze swoim Maluszkiem, napisz lub zadzwoń. Wszystkie dane znajdziesz w zakładce „KONTAKT/WSPÓŁPRACA” <klik>. Możesz także skontaktować się ze mną przez fanpage bloga na Facebooku: www.facebook.com/AleZjawa
Galeria zdjęć:

Galeria zdjęć:

Wierszyki paluszkowe – sposób na obcinanie paznokci ;)

Dziś chcę przedstawić Wam wierszyki paluszkowe, czyli prosty patent na obcinanie dziecku paznokci, bądź zajęcie go na chwilę, kiedy nie mamy pod ręką żadnej zabawki lub wyczerpały się nam pomysły. Są to wierszyki, które ja nazywam „paluszkowymi”, ponieważ każda linijka tekstu odnosi się do któregoś palca dłoni lub stopy. 😉

Paluszkowe wierszyki są też świetne do poznawania wyglądu własnych dłoni i stóp u mniejszych dzieci, przy utrwalaniu określeń poszczególnych członków rodziny oraz przy nauce liczenia. Uczą skupienia, a dzięki rymom łatwo wpadają w ucho i są zapamiętywane, dzięki czemu maluch i rodzice wspólnie ćwiczą pamięć.

 

Ten pierwszy to dziadunio,                          pokazujemy kciukdłoń
Przy nim jest babunia.                                  palec wskazujący
Największy to tatunio,                                  środkowy palec
Przy nim jest mamunia.                                palec serdeczny
Najmniejszy to dziecinka mała,                  mały palec
A to rączka moja cała!                                   machamy całą dłonią

 

pan sroka

A teraz wierszyk, który znany jest chyba od Bałtyku po Tatry od wielu pokoleń w wielu różnych odmianach – od myszki po sroczkę i przez najróżniejsze naczynia kuchenne. 😉

 

Sroczka kaszkę warzyła, w paluszek się oparzyła.          Na wewnętrznej stronie dłoni dziecka
Każdemu dała po troszeczce:                                             palcem wskazującym rysujemy kółeczka
– temu na miseczce,                                    chwytamy za kciuk
– temu na łyżeczce,                                      chwytamy za palec wskazujący
– temu do kubeczka,                                    chwytamy za środkowy palec
– temu do spodeczka,                                  chwytamy za palec serdeczny
– a temu najmniejszemu nic nie dała     chwytamy za mały palec
i frrrr… Odleciała!                                        łaskotamy dziecko od brzuszka do karku

 

Na koniec rymowanka, którą na nasze domowe potrzeby zabawowe stworzył mój Małż – E-polonista 😉

W tym wierszyku nie ma żadnego znaczenia, czy będziemy pokazywać palce (obcianać paznokcie) od kciuka do małego palca, czy też odwrotnie:

Pierwsza wiewiórka wyszła z lasu,wiewiórka
Druga wiewiórka uciekła zawczasu,
Trzecia wiewiórka znalazła orzeszka,
A czwarta wiewiórka już tutaj nie mieszka.
Piąta wiewiórka przyleciała i nas połaskotała
(lub: i po nas poskakała, lub i po nas się wspinała).

 

Tutaj dla Was plik z tekstami wierszyków i objaśnieniami do pobrania i wydrukowania:
Wierszyki paluszkowe – pdf do pobrania.

Życzę szybkiego i radosnego obcinania pazurków oraz mnóstwa śmiechu z paluszkowych zabaw przy innych okazjach.

 

Pozdrawiam 😉

 

 

Pierwszy miesiąc blogowania!

Z radością ogłaszam:

dziś mija miesiąc, odkąd blog „Ale! Zjawa” został uruchomiony i przedstawiony szerokiemu gronu odbiorców! 🙂

Z tej okazji pragnę serdecznie podziękować Tobie, Drogi Czytelniku za każde odwiedziny, komentarz, czy reakcję tutaj i pod postami na facebookowej stronie bloga. Jest to dla mnie informacja, że to, co piszę spotyka się z Twoim zainteresowaniem lub wzbudza większe czy mniejsze emocje. To dla mnie ogromna radość i jednocześnie informacja, które tematy Cię poruszają.

Jak twierdzi statystyczna aplikacja google, w ciągu tego miesiąca odwiedziło mnie prawie 1000 różnych osób, a posty odsłaniano ponad 4000 razy. Wow! 🙂

Najpoczytniejsze posty to:

1. Nie zabraniaj, pozwalaj <klik>,
2. Placuszki z białej kaszy gryczanej <klik>,
3. Ile można karmić piersią? Nasze początki i… brak finału?  <klik>,
4. Nie gadajcie mi tu bzdur <klik>,
5. O tresowaniu dzieci <klik>.

Jak widać na powyższej liście tytułów, najchętniej odwiedzane są posty poruszające kwestie związane z pedagogiką, psychologią i ogólnie pojętym wychowaniem.

Największą dyskusję wzbudził post o karmieniu piersią. Nie dziwi mnie to. Głównie ze względu na wszem i wobec powielaną przestarzałą, nieaktualną i obiegową wiedzę o laktacji, która młodym matkom nie pomaga, ale dziś przecież nie o tym.

Wracając do głównego wątku…

Nie sądziłam, że blogowanie jest TAK BARDZO ciekawym i TAK MOCNO wciągającym zajęciem.
Jeszcze raz dziękuję, że jesteś tu ze mną, Czytelniku!

Mam nadzieję, że kolejne miesiące będą dla mnie i dla Ciebie co najmniej równie ciekawą przygodą.

Pozdrawiam! 🙂

Zdjęcie pochodzi z http://pixabay.com