„Memory” lub „Pamięć” 🙂 Niejednemu rodzicowi sen z powiek spędza kwestia zabawy z dzieckiem. Niby sterta zabawek, wysypują się z pudeł, a się nimi nie bawi. Przyczyny takiego stanu rzeczy są trzy. Po pierwsze dziecko nie wie, jak się nimi bawić. Zwyczajnie brakuje mu wzorca zabawy. Rzecz tyczy się zwłaszcza pierwszego czy jedynego dziecka w rodznie. Kolejne, młodsze pociechy mają ten komfort, że podpatrują starsze. Widzą, co i jak można zrobić, próbują naśladować i od razu przy okazji wchodzą w świat kontaktów rówieśniczych. 😉 Dlatego tak ważne jest, by razem z dzieckiem / dziećmi się bawić. Brać do rąk jego zabawki, wcielać się w role i w ten sposób pokazać, do czego mogą służyć. Tutaj też zachodzi ciekawy…

Nie znam takiego, co by się gofrom oparł. 😉Musiałam zatem stworzyć jakiś bezglutenowy przepis, bo choć Małż mój i Dziecię nie są bezglutenowi, to nie mogłabym przecież dla nich piec i zdobić całych stosów tych pyszności, a samej obchodzić się jedynie smakiem. 😉 Dlatego dziś kulinarnie wybieramy się na wakacje pod palmami. 😉Składniki:1 szklanka mąki ryżowej1 szklanka mąki kukurydzianej1 łyżeczka proszku do pieczenia (bezglutenowy)3 łyżki ksylitolu (oczywiście można pominąć)1 szklanka wody / mleka roślinnego / pół szklanki mleka koziego z połową szklanki wody4 łyżki olejukilka kuleczek wyciągniętych z laski wanilii3 jajka (mogą być też 2 żółtka i 3 białka)olej do smarowania gofrownicyowoce do dekoracji – dowolne Wykonanie:Rozgrzewamy gofrownicę. 😉1. Do miski wlewamy wodę / mleko i dodajemy jedno…

Dziś coś specjalnego dla łasuchów na pełnię sezonu truskawkowego. 🙂 Mój najnowszy przepis na babeczki. Wybaczcie, jako pasjonatce poprawności języka polskiego, angielskie słowo na „m” mi nie leży, przez gardło ciężko przechodzi, zatem na klawiaturze też sobie daruję jego wystukiwanie. Składniki:150 g mąki gryczanej70 g mąki kukurydzianej30 g amarantusa ekspandowanego (tzw. poppingu)1/2 łyżeczki sody2 łyżeczki proszku do pieczenia bezglutenowego (warto zwrócić na to uwagę, jeśli ktoś świeżo przeszedł na bg i jeszcze szuka bezpiecznych dla siebie produktów)2 czubate łyżki kakao 2 jajka80 ml oleju250 g owoców (u mnie 6 truskawek pokrojonych w ćwiartki, 3 nieduże naktarynki pokrojone na kawałki, pół rozgniecionego banana)4 łyżeczki ksylitolu lub więcej rozgniecionych bananów;)pół szklanki wody Wykonanie:1. W jednej misce mieszamy wszystkie składniki suche.2.…

To było w czwartek. Mój syn zasnął. Poprawiłam bluzkę i tak się zadumałam… Ile można karmić piersią? Różnie mówią – jedni, że do roku, inni, że do dwóch (wariaci chyba!), a jeszcze inni, że do samoodstawienia (do czego??? Ci to chyba w ogóle z psychiatryka wyszli!). He he he… uśmiecham się do siebie w duchu. Zależy jeszcze, czy pytamy, ile mama może karmić czy też ile dziecko może ssać? Bo może się okazać, że dziecko porzuci matczyne dobro, ale na jego miejsce wskoczy płynnie od razu młodsze rodzeństwo i tym sposobem mamie się skumuluje i wyjdą na przykład 4 lata. 😛 Nie no, tak naprawdę mam na myśli to pierwsze, oczywiście prowokacyjne pytanie. Tak naprawdę nie ma górnej…

W ciągu kilku ostatnich dni byłam świadkiem lub uczestnikiem kilku rozmów z moim dzieckiem na temat żywienia. Złapały mnie za serce i połechtały rodzicielską dumę, więc chętnie się podzielę. Sytuacja nr 1:Przyjeżdża prababcia i rozpakowuje torbę pełnę niespodzianek – a jakże by inaczej? 😉 Oczywiście wyjmuje z niej… czekoladki. Trzy, bo rodzina duża, żeby starczyło dla każdego. Pierwsza w fioletowym opakowaniu znanej marki z krową w reklamie, o smaku truskawkowo-jogurtowym… Druga w opakowaniu biało brązowym z galaretkami… Trzecia na szczęście gorzka. Myślę sobie: „Uff… Tylko jak to zrobić, żeby S. nie jadł pozostałych o kiepskim składzie i nie było mu przykro?”.Oczywiście przybiega moje dziecko i pyta:– Mamusiu, czy możemy czekoladkę?– Będziesz mógł po obiedzie.– Czy można już jeść…

Brzmi strasznie, prawda? To będzie post oburzenia w związku z powyższym tytułem. Sprawa moim zdaniem głównie dotyczy dzieci w wieku przedszkolnym, ale nie tylko. Przykłady?Wchodzę do grupy przedszkolnej, w której mam prowadzić zajęcia. Podbiega do mnie chmara dzieci i jedno przez drugie pyta:– Proszę Pani, a będą pieczątki? Czy są dziś pieczątki? Ja się zastanawiam, skąd taki pomysł, o co im chodzi? Przecież ja NIGDY nie daję dzieciom pieczątek ani innych pseudomotywatorów. Owszem, ja nie, ale inni dają. Dzieci więc zamiast powitania pytają o pieczątki. Powiedziłam, że przecież ja nie daję i na tym temat się skończył. To był pierwszy i ostatni raz.Celowo nazywam je pseudomotywatorami, dlatego że wcale nie motywują wewnętrznie, tylko zewnętrznie: jest nagroda, czyli warto…