Mój Małż uwielbia kruche ciasta i ciasteczka. Odkąd się pobraliśmy, chodził i prosił, by mu takowe robić. Ja z kolei nigdy za nimi nie przepadałam, ponieważ się sypały i denerwowały mnie okruszki, dużo okruszków, wszędzie okruszki 😛 Nie mniej jednak, jak to kochająca żonka, w końcu uprosił i zrobiłam. Niespodziewanie wyszło tak pysznie, że już nie mogłam sie opedzić od próśb o więcej… W końcu nadszedł jednak kres tym wypiekom, ponieważ przeszłam na dietę bezglutenową. 😛 Przesłam piec cokolwiek z mąk zawierających gluten, więc o kruche ciasto już mnie Małż nie prosił. Jednak pewnego pięknego dnia pojechaliśmy na obiad do Teściowej, gdzie czekały na nas (!), rozumiecie?! Na mnie czekały na deser bezglutenowe kruche ciasteczka owsiano – ryżowe.…
Na początku tego wpisu chcę podziękować Inspiracjom, które mnie spotykają. Tymi Inspiracjami są znajome mniej lub bardziej dzieci oraz ich rodzice. Czasem inspiracją do głębszych przemyśleń jest cała rozmowa, jakieś wydarzenie pomiędzy dziećmi lub dzieckiem a rodzicami, a czasem zaledwie jedno zdanie, pytanie lub gest. Tym razem wyszliśmy od rozmowy na temat „buntujacych się” i nie maluchów, by dojść do asertywności. Ale może zacznę od początku. Każdy z nas chciałby, aby jego dziecko w przyszłosci potrafiło stawić czoła światu, prawda? Żeby umiało oprzeć się wszelkim mogącym je spotkać negatywnym wpływom. Chcielibyśmy wyposażyć je w takie umiejętności psychologiczne i społeczne, by z łatwością odróżniało to, co dla niego dobre od tego, co mu może zaszkodzić. Pierwsze, co się nasuwa, to…
Chyba wszyscy wiedzą jak bardzo wymagające są niemowlęta. Jak wiele potrzeba im uwagi i jak często potrzebują zmieniać zajęcia. Nie ma siedzenia, facebookowania, picia gorącej kawy i jedzenia ciepłego obiadu, oj nie! No chyba, że maluch akurat śpi, a my zamykamy oczy, żeby nie widzieć bałaganu, który trzeba posprzątać. 😛 Dlatego też, przygotowując się do warsztatów „Ale dzidziuś!” zawsze biorę pod uwagę te potrzeby maluszków, by było inspirująco, rozwijająco i ciekawie, czyli, by na przykład zajęcia były kolorowe i pachnące, a dzieci mogły użyć najbardziej interesujących je sprzętów, czyli tego, czym „bawią się” dorośli. Kolorowe… Tym razem do zabawy plastycznej z farbami postanowiłam wykorzystać widelce. Dlaczego? Po pierwsze spełniają kryterium „dorosłego” narzędzia. Po drugie, łatwiej niż pędlem można…
Tydzień temu na warsztatach rządziły farby 😉 Domalowywaliśmy kotkom brakujące części ciała, takie jak ogony, noski, wąsy i futerko. Zabawa z farbami oczywiście była poprzedzona rozmową na temat wyglądu kotka. Potem dzieci ochoczo przystąpiły do pracy. Niektórym farby spodobały się tak bardzo, że jedna praca to było za mało! Zaproponowałam więc malowanie…. widelcami. Tym razen sztućcami maczanymi w farbie dzieci z mamusiami namalowały jeżykom kolce. Rymowanki Rymowane teksty wszyscy zapamiętują szybciej. Z dziećmi jest zupełnie tak samo. 😉 Wiersze są dla dzieci ważne i cenne także z tej przyczyny, że dzięki nim najmłodsi uczą się melodii języka oraz ćwiczą koncentrację. Jest to też doskonałe ćwiczenie percepcji słuchowej. Dlatego też na warsztatach oprócz licznych piosenek pojawiają się i…
Uwielbiam pamiątki. Robię mnóstwo zdjęć Małemu S., raz w roku je przeglądam hurtem, a potem wybieram – bagatela – jakieś 300 i wywołuję. 😛 Oprócz chwil zatrzymanych w kadrze, lubię też pamiątki przypominające klimat danego wydarzenia: pierwsza stokrotka przyniesiona w małej łapce mojego Synka razem z jego Tatusiem, a moim Małżem, bilety wstępu (np. z pierwszej wizyty w kinie), patyk znaleziony nad rzeką, kiedy budowaliśmy system kanałów, etc. Sentymentalna mamuśka ze mnie. 😛 Cóż począć – trzeba z tym jakoś żyć. 😉 Jakiś czas temu dzieliłam się z Wami swoimi przemyśleniami na temat niewiedzy o tym, co u mojego dziecka, kiedy go nie widzę, bo jest w przedszkolu <klik>. Dziś chciałam przekazać Wam mój sposób na zapamiętanie tego, co…
Dzieci są ciekawe świata. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w dużej mierze właśnie dzięki nim my, dorośli, również poszerzamy swoją wiedzę. Dlaczego tak sądzę? Ponieważ dziecięca dociekliwość i pytania dlaczego coś wygląda tak, a nie inaczej, jak jest zbudowane, do czego służy, gdzie coś się kończy lub jak się zaczyna sprawia, że musimy oderwać się od zwykłej szarej codzienności, biegu za przysłowiowym „chlebem powszednim” i razem z małym Poszukiwaczem odkryć to, co nieznane. Czasem są to naprawdę drobiazgi, ale czasem można przez przypadek dowiedzieć się, do czego służy teodolit laserowy <klik> lub co to są menhiry <klik> i dolmeny <klik> – tak, tak, Mały S. to wie, a przy nim dowiedzieli się także jego Rodzice. Gdybyście też…